środa, 29 sierpnia 2007

Dzień Szesnasty i Siedemnasty

Ze względu na urodziny Wojtusia, trochę porzuciłem tematy budowlane. Ale nie do końca - wczoraj po drodze rozliczyłem się do końca z betoniarnią i składem za bloczki. Wpadłem też do firmy Elbet w Święcicach, gdzie zamówiłem strop. 14.500 zł - o 7000 zł taniej niż w Budokruszu! I jeszcze wytargowałem rabat na transport, który będzie darmowy :D Nie pamiętam cen belek, bo jest ich sporo i w różnych cenach, ale pustaki żużlowe kupiłem po 3,80 zł brutto (z rabatem).

Dzisiaj mają w końcu zacząć murować ściany, bo 2 dni zmarnowali na styropian, który miał być położony w weekend, ale nie był "bo się zalał w trupa" ;) Zobaczę popołudniu jak im idzie i jak będzie ładnie, to porobię parę zdjęć.

UPDATE (18:20):
KREW MNIE ZALAŁA!!!
Po pierwsze to po otwarciu palet z Ytongiem okazało się, że 80% bloczków jest uszkodzone, prawdopodobnie przy transporcie. Teraz muszę składać reklamację, co opóźni mi chyba prace!!!
Po drugie to ci "murarze" chyba nigdy nie widzieli bloczków z betonu komórkowego inaczej niż na obrazkach. Porobili szczeliny pionowe po 2-3 mm na większości połączeń!!! Niektóre to mają ponad 5mm i widać co jest po drugiej stronie ściany!!!
NOŻESZJASNACHOLERA!!!
Kazałem wszystko zdjąć i wezwałem kierownika budowy na jutro rano. Paru z nich to ma takie zakazane mordy, że w ciemnej ulicy strach ich spotkać, a zabierają się za nowoczesne technologie budowlane. Z młotkiem!!! Normalnie zaczęli dobijać bloczki młotkami!!! No i porobili dziury. Ponadto, to chyba nie widzieli nigdy ścian, bo odstępy w poziomie są po 2 mm. Normalnie krzywa ściana. Mało tego - murują "z pamięci", bo nie chce im się zaglądać do projektu i zamurowali mi oba okna na taras i drzwi do garażu. Jeśli jutro nie ustalimy środków naprawczych to chyba ich pogonię wszystkich w cholerę!
Wziąłem urlop na jutro i będę się starał nikomu nie zrobić krzywdy ;)

Na dowód moich nerwów załączam kilka zdjęć.







Z tych nerwów zapomniałem napisać, że już formalnie zmieniłem kierownika budowy na Pana Frania i podpisałem umowę na śmieci :)

2 komentarze:

Staro Asia pisze...

O!
Się nie dziwię, że Cię krew zalewa!
Ja na razie tylko straszę wykonawców, że jak coś spaprzą, to zrobię kompletną demolkę i każę im naprawiać na własne koszty ;) Na szczęście (tfu tfu) na razie jest spoko. Jak chcesz, to podeślę Ci naszego Szefa od dachu. Był dziś obejrzeć skończoną robotę i jutro panowie wracają, bo... nie posprzątali ;) I to mi się podoba! Samychtakich fachowców Ci, Wam życzę!!!
Pozdrowienia!

maciunio2 pisze...

Troche chyba daleko do tych twoich fachowcow od dachu, ale jesli sie zmieszcza w moim budzecie to ich biore. :)

Kiedy będzie nasza przeprowadzka?