środa, 31 października 2007

Dzień 78

Znalazłem wczoraj, dzięki uprzejmości p.Piotra Partyki z Xelli, bloczki docieplające wieniec. Na Wale Miedzeszyńskim w Warszawie. Wymiary 60x28x11.5 w cenie 29zł/szt. Razem około 600zł dodatkowo. Dzisiaj powinny dojechać na plac budowy i do jutra sądzę, że je postawią na murach. A właśnie, murarze zostają na święta.

wtorek, 30 października 2007

Dzień 76 i 77

Wczoraj kontynuowano układanie belek i garów oraz zbrojenie płyty nad schodami, dzisiaj powinny być już gotowe wszystkie stropy i wieniec do wylewania. Ze względu na kolejkę, beton na strop będzie dopiero w piątek 2 listopada. Może to i lepiej, bo będę spokojniejszy jeśli chodzi o docieplenie wieńca ;) Apropos, niestety mam za mało tych bloczków - jest 42 metry, a potrzeba 61!!! Tragedia! Poszukam, może gdzieś znajdę, ale czarno to widzę.

niedziela, 28 października 2007

Dni 67 - 75

Coraz mniej czasu na pisanie, coraz mniej czasu do zimy, coraz mniej funduszy ;)
Wbrew wszelkim przeciwnościom i pogodzie, cały czas prace trwają. Ekipa jest już czwarta (ha ha ha) i nawet już nie chce tego komentować. Jednak z całej bandy tych obiboków ci się najbardziej starają, to fakt. Efekty widać już na zdjęciach.
Według planu we wtorek strop, a po świątecznym weekendzie - więźba i pokrycie. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie (np niedostatki finansowania lub jego opóźnienia), to do połowy listopada powinien stanąć "stan surowy zamknięty" (z dachem, oknami, drzwiami wejściowymi i bramą garażową). W takim wypadku do Nowego Roku posiedzę już na urlopie :D
Obawiam się jednak, że Bożego Narodzenia 2007, wbrew planom, nie spędzimy jeszcze w
Nowym Domku. No nic, może chociaż nasze urodzimy w styczniu/lutym ;)



Widok z tarasu na okno balkonowe oraz z salonu na jadalnię i kuchnię


To wygląda jak spojrzenie na hol z jadalni oraz gabinet na przestrzał przez kotłownię


Tak wygląda ściana z łazienką i pokojem chłopców oraz wejście do garażu i zakątka Teściowe


Ta sama ściana od strony korytarza oraz nowy Sierżant - Waldek


Dziedzic Bartuś w salonie i w drzwiach łazienki

piątek, 19 października 2007

Dzień Sześćdziesiąty Piąty i Szósty

Czwartek - nowa ekipa stara się bardzo i to widać. Podciągnęli ostatnią warstwę bloczków (7,5cm) przed stropem, kończą ostatnie wewnętrzne ściany nośne i zabrali się na poważnie za kominy i ciągi kanalizacyjne. Muszę pamiętać, aby zrobili pion w WC gościnnym o średnicy 110mm (niezbędne odpowietrzanie oczyszczalni).
Wieczorem w czasie powrotu z budowy padło mi auto. Rozrusznik. Mam już dość tego grata!

Piątek - szczegóły dopiero wieczorem, jeśli uda mi się dojechać. Mają już dzisiaj układać pierwsze belki stropowe nad salonem i skończyć przesklepienia i nadproża. Zobaczymy, bo trochę dzisiaj pada. Z powodu awarii auta, nie uda mi się dowieźć kleju i kolejnej części bloczków 7,5cm. Chyba, że się dogadam z nimi i sami odbiorą to ze składu w Błoniu.

UPDATE (12:55): Właśnie zadzwonił Sierżant Stanisław i powiedział, że jadą do domu, bo pada od rana i nic nie zrobili. Jeden z murarzy, Waldek, zostaje na weekend (trochę oszczędzę na "ochronie") i ma dokończyć komin.

Wrzucam parę zdjęć więźby dachowej i ogrodzenia.


Konstrukcja dachu w formie detalicznej ;)


Pierwszy wmurowany słupek ogrodzenia i całe 50mb na południowej granicy.

środa, 17 października 2007

Dzień Sześćdziesiąty Trzeci i Czwarty

Wtorek - nic. Noc z poniedziałku na wtorek Tata pilnował budowy, a z wtorku na środę ja. Środa - niespodzianka! Franio przywiózł o 10-tej nową ekipę! SZOK! Niestety, ale ani ja ani Tata nie mogliśmy ich przywitać i dopiero około 15-tej dotarły do mnie pierwsze wieści co do jakości ich pracy. Tata mówił, że pracują bardzo szybko :) Jak się potem po 18-tej okazało, trochę za szybko - zostawili te krzywe przesklepienia nad oknami i je zazbroili. Udało mi się ich powstrzymać i wycofać z części błędów ("przecież 1 cm fugi nikomu nie przeszkadza"), ale niestety jutro o 6:30 jestem z nimi umówiony na małą demonstrację i instruktaż. Mimo wszystko wykazują pewien stopień entuzjazmu i chęć do pracy. Plus dla nich. Oby nie ostatni ;)

poniedziałek, 15 października 2007

Dzień Sześćdziesiąty Pierwszy i Drugi

Niedziela - budowa ogrodzenia. Mamy już całą południową ścianę podmurówki gotową i zabetonowaną. Nawet dwa narożne słupki też już stoją :D Poniedziałek - murarze nie przyjechali do pracy. Zabrali rano swoje narzędzia i ubrania i potem uciekli. Majster Franio ma na jutro lub środę zorganizować następną ekipę. Do trzech razy sztuka?

sobota, 13 października 2007

Dni: Pięćdziesiąty Czwarty - Sześćdziesiąty

Oj, zaniedbałem naszego bloga! Wszystko przez to moje szkolenie CISA - przez cały tydzień nie miałem czasu podjechać na budowę. Udało mi się jednak poprosić Tatę i on zrobił zdjęcia, które są niżej.
W międzyczasie zdecydowaliśmy się w kwestii dachu - będzie blacho-dachówka w części "połysk", a w części "mat". Co prawda Anecia jeszcze nie jest ostatecznie zdecydowana co do kolorów, ale sądzę, że największe szanse ma kombinacja ceglanego i brązowego lub czekoladowego i brązowego. Producentem jest firma BudMat, chociaż modelu jeszcze nie wybraliśmy. Aha, sprzedawca tej blachy, firma lokalna z Sochaczewa, oferuje też dekarza i to w cenie jaką chciałem uzyskać, czyli około 25 zł/m2!
W czwartek przyjechała więźba dachowa - strasznie duuużo tego drewna! Nawet nie wiedziałem, że tego tyle będzie :) Gdzie się to wszystko pomieści?

Niestety postępy prac są niewielkie, gdyż kazałem robić poprawki, potem się murarze po obrażali, że się wymądrzam, a potem już nie widziałem co wczoraj zrobili.
Dzisiaj przyjeżdża mój brat z rodziną, aby pomóc budować ogrodzenie, to może zrobię parę fotek więcej. Szczególnie więźby ;)









sobota, 6 października 2007

Dzień Pięćdziesiąty Drugi i Trzeci

W piątek dojechało uzupełnienie braków w kleju Ytong i małe bloczki 7,5 cm na ostatnią warstwę pod stropem oraz reklamacja (2 palety bloczków 36,5cm). Murarze trochę znów przyspieszyli i mamy w całym domu ściany do wysokości nadproży nad oknami (widać na zdjęciach)!

W sobotę, moje obie Panie, postanowiły zakopać cebulki tulipanów na zimę :D
My z Tatą ustawiliśmy kolejne 4 płyty w ogrodzeniu, a Tata sam zakopał rowki pod tymi płytami, które były ułożone tydzień temu.
Niestety przy dziennym świetle wyszło, dlaczego murarzom zdawało się, że zamówiłem za duże okna - koledzy domurowali po 1 warstwie w każdym oknie! Cóż... będą rozbierać w poniedziałek. Wykusz w jadalni jest zrypany - zakłady murarskie co 2 bloczki, szczeliny na ponad 0.5 cm, zbyt wysoki parapet (więc okno zamówiłem "za duże"), brak zbrojenia pod parapetem... jeszcze się zastanawiam, ale chyba każę też wykusz poprawiać w całości - tak się kończy "kombinowanie z czasem". Sami są sobie winni - mogli pilnować się lepiej.

Zdjęcia:

A tak dzisiaj - dwa spojrzenia na wejście


Widok ogólny od ulicy i od ogrodu


Wykusz w jadalni i Panie sadzą tulipany


Kawałek ściany frontowej z kuchnią i okno Teściowej


Tak było w czwartek przy budowie oczyszczalni - kopanie dołka i widok na zbiornik od środka

Dostawa żwiru


I to by było na tyle w kwestii wywrotki...


Widok na oczyszczalnię od strony ogrodu

czwartek, 4 października 2007

Dzień Pięćdziesiąty i Pięćdziesiąty Pierwszy

W środę nic nowego się nie wydarzyło, poza wizytą u p.Poldka, projektanta instalacji CO i CWU. Odebrałem projekt i pozbyłem się 1.500 zł. Dzisiaj rano zamontowano nam oczyszczalnię ścieków (zdjęcia niżej), a murarze podciągali dalej ściany. Obawiam się, że zapomnieli zrobić zbrojenia pod oknem w jadalni. I chyba już nic z tym nie da się zrobić :( Koszt całej oczyszczalni, razem z podsypką i koparką - 9.400 + 2600 + 200 = 12.200 zł. Sporo, ale oczyszczalnia jest całkowicie bez obsługowa i następny wydatek z nią związany będzie za 24 miesiące, w postaci wozu asenizacyjnego do wybrania "osadu". Jadalnia z wykuszem i wejście do domu od środka Hol od środka i okno teściowej Drzwi wejściowe z dwóch perspektyw Układanie zbiornika gnilnego oczyszczalni Widok z góry na zbiornik i oczyszczalnia 'prawie' zamontowana

Kiedy będzie nasza przeprowadzka?