piątek, 7 grudnia 2007

Dni 110-115

Praca, praca, praca. Nie mam kiedy podjechać na budowę :(
Może dzisiaj mi się już uda. Założyłem sobie hak w aucie, więc można przeprowadzić już przyczepkę Taty ze wsi do nas (też na wieś). Na szczęście mogę polegać na Tacie, który nie dość, że trochę pobuduje (np dokończył ogrodzenie i już mamy siatki ze wszystkich stron) to jeszcze zrobi zdjęcia. Pracujący obok nas na drodze powiatowej gazownicy, dostarczyli nam trochę ziemi na podjazd i z tyłu domu. Za 40 zł. Taniocha ;)
Jeśli pogoda pozwoli to na początku przyszłego tygodnia więźba będzie gotowa. Muszę zadzwonić w sprawie pokrycia i się przypomnieć. We wtorek mają zakładać nam drzwi wejściowe.
I dobrze.











4 komentarze:

Anonimowy pisze...

No pięknie! teraz zaczyna być widać czapeczkę - rewelka

maciunio2 pisze...

prawda, ze zaczyna przypominac to domek, a nie blok?

Anonimowy pisze...

O! rybka na aucie! no, to jak Pan Bóg Wam pomaga budować to gniazdko, to na pewno będzie rewelacyjne. Powodzenia!

maciunio2 pisze...

ano Rybka ;)
daliśmy się złowić w "sieć miłości" :D

Kiedy będzie nasza przeprowadzka?